Do furty Klasztoru zapukał Monter Klimatyzacji z pobliskiego miasteczka.

– Bracie Furtianie – rzekł. – Kiedyś prosiłem cię o modlitwę o uzdrowienie mojej żony. Dzięki tobie Bóg mnie wysłuchał. Chcę ci podziękować tak jak umiem: założę ci klimatyzację! Furtian się ucieszył, ale po chwili rzekł:

– Podziękuj zakładając ją nie u mnie a u Przeora, bo jest stary i potrzebuje powietrza, a ma malutką celę. Monter założył klimatyzację Przeorowi.

– Nie chcę nadużywać twojej dobroci – rzekł Przeor, ale proszę: przenieś tę klimatyzację do Kucharza, on ciężko pracuje w ogromnym gorącu od pieca.

Monter odparł, że Przeor potrzebuje szafy klimatyzacyjnej, a drugą zainstaluje u Kucharza. I tak zrobił. Kiedy kończył pracę Kucharz poprosił:

– Czy możesz przenieść klimatyzację kuchni do Brata Obuwnika, który pracuje w dusznej suterenie i bardziej ode mnie potrzebuje wspaniałego powietrza, jakie daje to urządzenie? Dzięki niemu mamy wygodne buty…

– Będzie klimatyzacja u ciebie, Kucharzu, bo pracujesz w wielkim gorącu i dzięki tobie mnisi nie są głodni. A potem włączę szafę klimatyzacyjną u Obuwnika, on też jej potrzebuje. I jak powiedział, tak zrobił.

– Ja to klimatyzacji nie potrzebuję – rzekł Obuwnik. – Jak mi jest duszno to wychodzę na powietrze. Ale bardzo tej klimatyzacji potrzebuje Furtian. Zimą marznie, bo w jego domku nie ma pieca. Latem jest gorąco, bo domek nie stoi pośród drzew, a słońce nagrzewa blaszany dach. Czy mógłbyś przenieść tę szafę do niego?

– Założę i u niego – odparł Monter. – Chcę dla Was, Bracia, uczynić coś dobrego, tak jak Wy wiele zrobiliście dla mnie.

I tak zrobił. Po powrocie wieczorem do domu opowiedział wszystko żonie, o której zdrowie modlili się Bracia z Klasztoru. Ta zmartwiła się:

– To mnóstwo pieniędzy. Tyle szaf klimatyzacyjnych… Za co będziemy żyli?

– Pamiętaj, Żono, że każdy dobry uczynek wraca do człowieka. Żyjesz dzięki ich modlitwom. Teraz im się będzie łatwiej żyło dzięki moim urządzeniom klimatyzacyjnym. Damy radę, nie martw się!